Jak ustawić rozsiewacz nawozu,
żeby nie tracić plonu?
Skutków nierównego wysiewu nie widać w dniu zabiegu. Ujawniają się dopiero kilka tygodni później – jako jaśniejsze pasy w łanie, różnice w wysokości roślin i niejednolite dojrzewanie, które utrudnia ustalenie terminu zbioru. Nawóz został kupiony, wywieziony i rozsiany, tylko część dawki trafiła nie tam, gdzie powinna. Płaci się więc podwójnie: raz za środek, drugi raz za plon, którego nie będzie. Dobra wiadomość jest taka, że w większości gospodarstw problem nie wynika ze stanu urządzenia, a z ustawień. Rozsiewacz do nawozu pracuje dokładnie, ale reaguje na każdą zmianę – innej granulacji, wilgotności, prędkości jazdy czy obrotów WOM. W tym poradniku wyjaśniamy, które parametry trzeba wyregulować i w jakiej kolejności, jak samodzielnie sprawdzić rozkład poprzeczny, na co uważać przy skraju pola oraz co zrobić, żeby maszyna utrzymała dokładność przez kolejne sezony. Sprawdź, ile da się zyskać samą regulacją!
Od czego zacząć ustawianie rozsiewacza nawozu?
Pierwszym krokiem jest sięgnięcie po tabelę wysiewu, którą producent przygotował dla konkretnego nawozu. Znajdziesz w niej pozycję zasuw, kąt i długość łopatek oraz obroty wałka odbioru mocy, przypisane do żądanej dawki i szerokości pracy. Regulacja na wyczucie kończy się zwykle rozbieżnością rzędu kilkunastu procent, czego bez pomiaru nikt nie wychwyci. Jak ustawić rozsiewacz nawozu, mając już właściwe zalecenia? Kolejność ma tu znaczenie. Zaczynasz od dawki na hektar wynikającej z planu nawożenia, następnie dobierasz szerokość do rozstawu przejazdów, potem obroty WOM zgodne z instrukcją, a na koniec miejsce, w którym granule trafiają na tarcze. Każda z tych wartości oddziałuje na pozostałe – szybsze obroty poszerzają obraz rozsiewu, zmiana szerokości wymusza korektę punktu podawania, a oba te ruchy przesuwają faktycznie wysianą ilość. Regulowanie na wyrywki oznacza powrót do początku. Osobno trzeba uwzględnić właściwości samego produktu. Mocznik, saletra amonowa i nawozy wieloskładnikowe różnią się gęstością, kształtem oraz twardością granulek, dlatego przy identycznych nastawach lecą na inną odległość. Wpływ ma też wilgotność: materiał przechowywany w wilgotnym magazynie zbryla się i płynie nierówno. Ta sama maszyna obsługująca dwa różne nawozy potrzebuje więc dwóch odrębnych zestawów nastaw, a nie jednego kompromisowego.
Ustawienie łopatek i punktu zrzutu
Łopatki nadają granulkom prędkość i kierunek. Ich długość odpowiada za zasięg – dłuższe wyrzucają materiał szerzej, krótsze zawężają pas. Kąt przesądza natomiast o kształcie obrazu rozsiewu, czyli o tym, czy najwięcej nawozu trafi bliżej maszyny, czy w połowie odległości między przejazdami. Punkt zrzutu bywa niedoceniany, choć zmienia rozkład mocniej niż sama regulacja łopatek. Przesunięcie miejsca, w którym materiał spada na obracającą się tarczę, decyduje o tym, jak długo granulka pozostaje na łopatce, a więc z jaką prędkością ją opuszcza. Kilka milimetrów wystarczy, żeby symetria przestała się zgadzać. Błędne nastawy rozpoznasz po objawach: nawóz sypie się zbyt blisko kół, na polu widać naprzemienne pasy przenawożone i niedożywione, a granulki rozbijają się o osłony.
Najczęstsze przyczyny to:
- przeniesienie nastaw z poprzedniego nawozu bez korekty,
- obroty WOM odbiegające od zalecanych,
- za szybka jazda przy niezmienionej dawce,
- brak kontroli po wymianie zużytych łopatek,
- praca na maszynie zawieszonej nierówno lub na złej wysokości.
Tabele wysiewu przygotowuje się dla oryginalnych podzespołów i konkretnych wariantów wyposażenia. Jako dealer Bogballe dysponujemy danymi producenta i pomożemy dobrać właściwy zestaw łopatek do szerokości, na jakiej pracujesz. Przy rozsiewaczu Bogballe z układem wagowym dochodzi jeszcze kalibracja czujników – bez niej maszyna utrzyma zadaną dawkę tylko na papierze.
Test rozsiewu – jak sprawdzić równomierność wysiewu?
Zalecenia producenta to punkt odniesienia, nie gwarancja. Partie tego samego nawozu różnią się między dostawami, łopatki i tarcze wyrabiają się z każdym hektarem, a maszyna po kilku sezonach pracuje inaczej niż nowa. Kontrola w polu zajmuje pół godziny i jest jedynym sposobem, żeby zobaczyć, co naprawdę wychodzi z rozsiewacza. Procedura jest prosta. Ustawiasz tacki pomiarowe w jednej linii, prostopadle do kierunku jazdy, na całej szerokości przejazdu i po obu stronach maszyny. Przejeżdżasz z prędkością i obrotami takimi, jakich używasz w pracy. Zawartość każdej tacki przesypujesz do menzurki i odczytujesz objętość, a wyniki nanosisz na wykres według położenia. Otrzymany kształt pokazuje rozkład poprzeczny dla jednego przejazdu. Sam obraz z reguły przypomina trapez albo trójkąt i tak ma być – równomierność powstaje dopiero z nałożenia sąsiednich przejazdów. Dlatego wyniki trzeba przeliczyć na rozstaw, jakiego używasz. Odchylenie w granicach kilku procent jest normalne, ale wartości powyżej dziesięciu wskazują na potrzebę korekty łopatek albo miejsca podawania. Kalibrację rozsiewacza nawozów powtarza się przy każdej zmianie nawozu, po wymianie elementów rozsiewających i przynajmniej raz na sezon. Nowsze maszyny z wagą ułatwiają kontrolę dawki, jednak nie pokazują rozkładu w poprzek pasa – ten sprawdzisz tylko tackami.
Wysiew graniczny i praca przy skraju pola
Krawędź pola wymaga innego ustawienia niż jego środek – strumień nawozu nie może wylecieć tam, gdzie nie powinien. Reguły różnią się przy tym w zależności od tego, co znajduje się za granicą. Przy sąsiedniej uprawie liczy się przede wszystkim utrzymanie pełnej dawki na samym brzegu, nawet jeśli część granulek przekroczy miedzę. Przy rowie, cieku lub zbiorniku strumień trzeba odciąć ostro, ponieważ nawóz nie może trafić do wody. Przy drodze albo zabudowaniach chodzi natomiast o bezpieczeństwo i porządek poza działką.
Do każdej z tych sytuacji służą inne rozwiązania:
- mechaniczne ograniczniki opuszczane po stronie granicy,
- deflektory kierujące strumień w dół i skracające zasięg,
- niezależna regulacja obrotów jednej tarczy,
- hydrauliczne przestawianie łopatek z kabiny.
Zaniedbanie tego etapu kosztuje podwójnie. Przenawożony brzeg wylega i utrudnia zbiór, a niedosiew obniża plon dokładnie tam, gdzie rośliny mają najlepszy dostęp do światła. Dochodzi do tego ryzyko naruszenia przepisów o nawożeniu w pobliżu wód powierzchniowych – odległości i warunki określa program azotanowy, więc przed sezonem warto sprawdzić obowiązującą wersję. Pracę przy granicy upraszczają układy wagowe i sterowanie przez ISOBUS. Waga utrzymuje zadaną dawkę niezależnie od prędkości jazdy oraz stopnia opróżnienia skrzyni, a przy pracy z mapami aplikacyjnymi rozsiewacz nawozu koryguje wysiew automatycznie, również w strefach przygranicznych.
Konserwacja, która utrzymuje precyzję wysiewu
Nawozy działają korozyjnie, dlatego po zakończeniu prac maszynę trzeba umyć, wysuszyć i zabezpieczyć. Osad pozostawiony na tarczach oraz w skrzyni przez zimę zjada powłokę ochronną i zmienia gładkość powierzchni, po której przesuwają się granulki. Zużycie dotyczy przede wszystkim łopatek, tarcz, zasuw i mieszadeł, a w maszynach z automatyką również czujników wagi. Wytarta łopatka wygląda z boku na sprawną, tymczasem skrócona krawędź wyrzuca materiał bliżej i zawęża pas – wpływa więc na rozkład, choć nikt nie podejrzewa jej o winę. Kontrolę robi się zatem przed sezonem, a nie po tym, gdy w łanie pojawią się pasy. Jako dystrybutor maszyn rolniczych zapewniamy dostęp do części do rozsiewacza nawozu oraz wsparcie w ustaleniu, co wymienić przy okazji przeglądu. Wymiana zużytych elementów rozsiewających przed pierwszym zabiegiem kosztuje mniej niż utracony plon na jednym polu.
Poprawnie ustawiony rozsiewacz nie daje spektakularnego efektu, który da się pokazać na zdjęciu. Nie przyspiesza pracy, nie zmniejsza zużycia paliwa, nie robi wrażenia na nikim, kto przejeżdża obok pola. Jego wartość polega na czymś odwrotnym – na braku problemu, którego przy złych nastawach nikt by nie powiązał z maszyną. Pasy w łanie, nierówne dojrzewanie i plon niższy o kilka procent zwykle przypisuje się pogodzie, odczynowi gleby albo jakości samego nawozu. Regulacja rozsiewacza nawozu wyróżnia się tymczasem na tle innych prac w gospodarstwie. Pół godziny uwagi przekłada się tu na wynik całego pola, a nie wymaga inwestycji ani nowego sprzętu – tylko konsekwencji: sprawdzenia rozkładu przed sezonem, zapisania nastaw dla każdego stosowanego nawozu i wymiany zużytych podzespołów, zanim zaczną zmieniać obraz wysiewu. Przy dzisiejszych cenach środków produkcji trudno znaleźć tańszy sposób na odzyskanie tego, co i tak zostało już kupione.